Tęczyńscy





Tak im się to dziwnem wydaje, że białogłowa chce mieć wolę swoją — chce sama sobą rozrządzać.
Przekonacie się jednak, żem nie darmo Tęczyńska i mężnych a stałych przodków córka.
Scena dziesiąta.

DOROTA — NAWÓJ (przebiega scenę).

DOROTA
(biegnąc ku niemu).
Ja im powiedziałam! oni już wiedzą.
NAWÓJ.
Kto? Co?
DOROTA.
Ze chcę być twoją!
NAWÓJ.
Więc zgubiłaś mnie.
DOROTA.
Oni cię tknąć się nie ośmielą. —
(zamyśla się).

Słuchaj — jednak lepiej, bezpieczniej — Ty uciekaj — ja do ciebie przybędę — Uciekaj— ja się bać o ciebie poczynam. —
(gwałtownie).
Uciekaj póki czas jeszcze!
NAWÓJ.
Nie! nie! nigdy — Nawój w życiu swojem nie uciekał ani razu — Ucieczką przyznałbym się do wszystkiego złego, o które mają prawo mnie posądzać!
Ty, miłościwa Pani, wiesz najlepiej żem nie winien, żem się nie starał o miłość twoją, i nie zawiódł zaufania i nie śmiał aż do dnia dzisiejszego podnieść oczu i myśli ku
tobie. Nie chcę uciekać. Zostanę w miejscu, niech czynią ze mną co się im podoba. Śmierć jeszcze wolę niż plamę niewdzięzności i zdrady.
DOROTA.
Śmierć!
A więc i mojej chcesz śmierci?
NAWÓJ.
Na Boga! Nie mówcie tego, ja stracę rozum — Wy — i ja — Ja — sługa —
DOROTA.
Ty!
nie sługa — ale mój luby, ale najulubieńszy z ludzi, jedyny. Ty, którego od dzieciństwa rosnąc kochani jak kwiat słońce, jak ryby wodę, jak ludzie ziemię....
Więc ty mi chyba nie wierzysz, więc ty dla mnie, dla sieroty nic nie czujesz, prócz litości. Ty siebie i swoją sławę drożej cenisz niż mnie i miłość moją. — A!
ty nic nie wiesz i na naszej ziemi, może nie było miłości takiej od owej nieszczęśliwej Heligundy, o której tyś mi mówił, którą kochał jeden z dziadów moich.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 Nastepna>>