Tęczyńscy






(zakrywa oczy)
Bezcześcić się dobrowolnie — i z odrazą rozmyślnie, bez przymusu, cisnąc do serca tego, od któregoby się chciało odkupić śmiercią !! — O !
jakież życie, jakie życie zrobiliście mi przodkowie moi, krewni moi — Słów nie staje na wypowiedzenie, trudno
o wiarę u ludzi — gdybym się im wyspowiadała z tego, co czuję !
Może już dosyć tego udawania, tej męki i zemsty — może już dosyć! Nie — nie, pokazałoby się jawnie, żem udawała !
Ja tego nie chcę — Muszę być taką, jaką poczęłam — do śmierci!
Scena druga,

DOROTA, JADWIGA (po cichu wchodzi ze drzwi lewych.)

DOROTA.
(podnosząc głowę)
Kto tam? — A! to ty Jadwigo — jestem zmęczona, chora, idź sobie.
JADWIGA.
Może wam czego potrzeba?
DOROTA.
Spoczynku!
JADWIGA.
Wszakże go sami odpychacie.
DOROTA.
Bo taka wola, takie pragnienie moje.
JADWIGA.
(po cichu)
Chcecie spoczynku — a jedziecie do Krakowa, a zbieracie uczty i spieczonym ustom, nie dajecie ochłonąć — zamknąć się powiekom! A! Pani!
Ja cię kocham, ja cię z serca i duszy całej kocham — Dowodem mojego przywiązania, żem cię dotąd nie opuściła.
DOROTA.
Nie chcę ofiar— porzuć mnie, kiedy ci się podoba.
JADWIGA.
Boleśnie mi zakrwawiacie serce — O! tak dawnobym powinna o sobie tylko myśląc, porzucić ciebie — ale gdy tylko pomyślę o tem, płaczę i nie mogę się zdobyć na siły.
Droga Pani—! Czyż takie jak twoje życie przystało wdowie i wdowie po Tęczyńskim?
DOROTA.
(żywo).
Prawda! prawdaż, że sromtne wiodę życie ?
JADWIGA.
Wy?
— ja — nie mówiłam tego — tylko....
DOROTA.
Mów śmiało, prawdaż to?
JADWIGA.
Niestety — trzeba wyznać....
DOROTA.
Cieszę się z tego —
JADWIGA.
Ja was nie pojmuję.
DOROTA.
I nikt mnie nie pojmie!
JADWIGA.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 Nastepna>>